Przysięgam, to nie wpis sponsorowany. Chociaż jeśli ktoś z Hammam Al-Andalus to czyta, to nie obraziłabym się na zniżkę albo zestaw olejków!

Podczas naszego pierwszego pobytu w Andaluzji, w 2022 roku, odkryłam u podnóża Alhambry w Grenadzie miejsce, które na Mapach Google nazywało się „Arab Baths”. I nie były to tylko kolejne ruiny andaluzyjskich łaźni, które można zwiedzać czy to w Kordobie, czy w Grenadzie, czy w wielu innych miejscach, które niegdyś należały do kalifatu kordobańskiego – to były prawdziwe, działające łaźnie, urządzone na wzór historycznych, z marmurowymi kolumnami, kolorowymi płytkami oraz basenami z gorącą wodą.

Hammam Al-Andalus to w zasadzie spa, ale nie takie zwykłe, z ręcznikami i masażem w jakimś ustronnym pokoiku, tylko korzystające z historycznych wnętrz i wzorów średniowiecznego Al-Andalus. Łaźnia turecka czy marokańska są podobne, tyle że w nich odwiedzający na ogół nie mogą korzystać z basenów, a w Hammam Al-Andalus mają do dyspozycji ich trzy rodzaje: zimny, ciepły i gorący. Jeśli ktoś kiedyś z uwagą zwiedzał łaźnie rzymskie, na przykład w Pompejach albo w Bath, łatwo mu się nasunie skojarzenie z termami – to jest po prostu frigidarium, tepidarium i caldarium, pokoje z wodą w trzech temperaturach. Z dużym prawdopodobieństwem budowniczowie andaluzyjskich hammamów wzorowali się na zastanych na miejscu łaźniach rzymskich, a kiedy po ponad 500 latach pomysłodawca Hammam Al-Andalus postanowił uruchomić andaluzyjskie hammamy na nowo, zrobił to według tamtych, a nie współczesnych wzorów.

Odwiedziłam już trzy różne Hammamy (w Grenadzie, Kordobie i Maladze), ale grenadzki pozostaje moim ulubionym. Łaźnia zlokalizowana jest w oryginalnym trzynastowiecznym budynku niedaleko ratusza, tuż pod wzgórzem, na którym wznosi się Alhambra. Rezerwację trzeba zrobić z wyprzedzeniem – Hammam ma bardzo ograniczoną pojemność, na raz wewnątrz może się znaleźć kilkanaście osób. Po wejściu obsługa zaprasza na miętową herbatę, po czym tłumaczy, jak zorientować się wewnątrz łaźni i zabiera do szatni, gdzie można się przebrać i zostawić wszystko w szafkach. Do łaźni wchodzimy tylko w strojach kąpielowych. W grenadzkiej jest dość ciasno – wymiary drzwi sugerują, że były projektowane pod znacznie mniejszych ludzi niż współczesnych. Trzeba niekiedy schylać głowę, a drzwi do toalety wymuszają na ludziach o większych gabarytach wejście bokiem.

Wewnątrz panuje półmrok, wszędzie palą się świece, obsługa przemyka wręcz bezszelestnie. Trzeba mówić przyciszonym głosem i uważać, żeby się nie poślizgnąć – wszędzie są kolorowe, andaluzyjskie płytki, które pod wpływem wody stają się dość śliskie. To wymusza poruszanie się powoli i z rozmysłem. I dobrze – w łaźni mamy się przede wszystkim zrelaksować. Jest to sauna, baseny z wodą o różnej temperaturze, w Maladze również marmurowe, ciepłe bloki, na których można się położyć, by odsapnąć. Jeśli zarezerwowaliśmy masaż, obsługa zgarnia nas na niego po chwili i zabiera do ustronnego pomieszczenia, na ogół na pierwszym piętrze, skąd widać kopułkę wznoszącą się nad którymś z hammamowych pomieszczeń – jak w oryginalnych andaluzyjskich łaźniach, gdzie przez otwory w kształcie gwiazd do pomieszczeń docierało rozproszone światło dzienne.

Nie sposób nie wspomnieć o hydrologicznej infrastrukturze, która musi stać za takim przedsięwzięciem, a której ślady są nadal widoczne w całej Andaluzji – czy to w formie średniowiecznych akweduktów prowadzących wodę z gór do osad, czyli acequii, czy podziemnych cystern, jak te w dzielnicy Albaicin w Grenadzie, czy fontann, z których można się napić wody w gorący dzień. Przewodnik, który oprowadzał nas parę lat temu po Albaicin i Sacromonte, wspominał, że chrześcijańscy przybysze z północy nie potrafili używać przejętej podczas podboju infrastruktury wodnej i średniowieczna Grenada popadła w nieporządek, a jej nowi mieszkańcy, którzy nie zachowywali odpowiedniej higieny, zaczęli chorować.

Jeśli macie w planach zwiedzać Alhambrę, to po wszystkim polecam udać się na jedzenie na Calle Elvira, gdzie serwują pyszną shawarmę i falafele, popołudniu pokręcić się po niesamowitym Albaicin, a wieczorem zajść do Hammamu na relaks. Nie będziecie żałować.

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z Anna Dąbkowska

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej